Krótka historia opakowań

Pakujemy i pakowaliśmy przedmioty od zawsze. Opakowanie towarzyszy nam od czasów koczowniczych – nasi przodkowie zabezpieczali cenne dlań produkty za pomocą liści, gliny, wyprawionych skór. Zanim nauczyli się go krzesać, „pakowali” i przenosili ogień w specjalnych glinianych „opakowaniach”. Dla pierwszych ludzi opakowanie spełniało wyłącznie pierwotną, podstawową funkcję – zabezpieczenia tego, co w środku. Rozwój opakowań jest nierozerwalnie związany z żywnością. Przez większość wczesnej historii ludzi pokarm był spożywany na miejscu, lecz konieczność migracji skłoniła człowieka do poszukiwania rozwiązań, które zabezpieczą żywność i wodę.


Zaczęliśmy od funkcji podstawowej ale potrzeba uczynienia opakowania atrakcyjnym pojawiła się stosunkowo wcześnie – około 3500 lat temu w Egipcie.

Około 1500 r p.n.e. Egipcjanie opracowali szklane naczynia na wodę. Były kolorowe i musiało minąć 500 kolejnych lat zanim producenci opracowali przezroczyste szkło.


Fot. zbiory MET: źródło, źródło, źródło


Kolejnym kamieniem milowym w historii opakowań było wykorzystanie obrobionej kory morwy do transportu żywności – około 200 roku p.n.e. w Chinach. W ciągu kilku wieków ta technika rozwinęła się w ekstrakcję włókien celulozowych z roślin i, w konsekwencji, w produkcję papieru. Minęło kilka stuleci nim zachód zyskał tajniki produkcji papieru. Ta technologia trafiła do Anglii dopiero w XIV wieku, a kolejnych czterystu lat potrzebowała, by pojawić się w Ameryce Północnej. W 1867 roku opracowano proces ekstrakcji celulozy z pulpy drzewnej i opakowania z papieru wkroczyły w nasz świat na dobre.


Opakowanie było i jest świadkiem przemian technologicznych, ale także gospodarczych, politycznych, socjologicznych. Istna rewolucja dokonała się niemal na naszych oczach. To burzliwa historia XX wieku w znaczący sposób wpłynęła na rolę, funkcje oraz sposób myślenia o opakowaniach. Już w XIX wieku opracowano technologię wytworu puszek i, jak nietrudno się domyślić, to armia stała się pierwszym rynkiem ich zbytu. Wojsko zresztą nie raz jeszcze odegrało kluczową rolę w kształtowaniu nowych trendów w zakresie pakowania.


Istotnym punktem na linii czasu są lata trzydzieste dwudziestego wieku.

Dały nam one wynalazek, który umożliwił przedłużenie świeżości pakowanych towarów (i podejrzenie zawartości) – celofan, a także narodziny tworzyw sztucznych, które w odróżnieniu od opakowań ze szkła były lekkie i dużo mniej podatne na uszkodzenia. Pierwsza puszka do napojów z ocynkowanej stali została wyprodukowana przez Krueger's Beer w 1935 roku.



Pierwsze puszki piwa, źródło


Do tego czasu napoje były dostępne tylko w szklanych butelkach. Te rozwijające się dopiero technologie w niedługim czasie zrewolucjonizować miały cały przemysł opakowaniowy. Na przeszkodzie stanęła II Wojna Światowa, a wraz z nią redukcja. Oszczędzano papier i wszelkie możliwe zasoby. Jednak tuż po wojnie, w 1946 r. zadebiutował antyperspirant o nazwie „Stopette”, opakowany w plastik. Kilka dekad później na rynku pojawi się PET i nastąpi kolejna rewolucja w pakowaniu.



Jeden z pierwszych antyperspirantów zapakowanych w plastik - Stopette, źródło


W połowie XX wieku dla cywilizacji zachodniej i nie tylko rozpoczął się okres, który określamy epoką konsumpcyjną – trwa do dziś. Wraz z wynalazkiem telewizji i pojawieniem się reklam, a także pojawianiem się pierwszych sklepów samoobsługowych nastał czas, gdy opakowanie stało się czymś więcej, niż tylko zapewnieniem produktom ochrony i świeżości. Żyjemy w świecie reklam, billboardów i marketingu produktów. Marka stała się tak wszechobecna, że nie sposób wyobrazić sobie opakowania pozbawionego brandingu. I chociaż przez stulecia towary konsumpcyjne sprzedawane były w bezimiennych szklanych, drewnianych czy stalowych pojemnikach, XX wiek połączył opakowanie i jego projekt w całość. Klasyczna, rozpoznawalna wszędzie na świecie butelka Coca-Coli to materiał chroniący napój (szkło, plastik, aluminium) i projekt w jednym. Czy nastąpi kolejna rewolucja i marka odejdzie w zapomnienie? Nie sposób przewidzieć historii ale taki obrót rzeczy wydaje się jednak zupełnie nieprawdopodobny.